Internauci zademonstrowali siłę w protestach przeciwko porozumieniu ACTA i natychmiast się poruszyły obszary politycznego niebytu. Tkwiące w nim partie wyczuły niespodziewaną okazję do wzmocnienia swoich notowań niczym przysłowiowe żaby, pragnące podkucia na ostro aby się sobie rumakami wydawać. ONR, Młodzież Wszechpolska ale i PiS, który w tej sprawie zażądał… nie, nie Trybunału Stanu dla Tuska. Powszechnego referendum. Także posłowie Polski Solidarnej, którzy jeszcze jako PiS popierali ACTA teraz wystąpili na konferencji prasowej z zaklejonymi na krzyż ustami. Są przeciw.

Rychło patrzeć jak ojciec Rydzyk zarządzi modły w intencji obalenia tej umowy podczas ratyfikacji w Sejmie. Umowy, którą w naszym imieniu ta wstrętna Unia przyjęła w oparciu o Traktat Lizboński, wynegocjowany, podpisany i ratyfikowany przez Lecha Kaczyńskiego. Umowy, pozostającej w sprzeczności z Kartą Praw Podstawowych, której z jego inspiracji nie uznaliśmy. Czyli z punktu widzenia naszej "prawicy" wszystko jest w najwyższym porządku. A jak nie to się PiS musi natychmiast w czerwone szatki przebrać. 
 
Bo to lewicowe organizacje światowe są przeciwko umowie o ochronie własności, z trudem więc dostosowanej jednocześnie do anglosaskiego i kontynentalnego systemu prawnego. Dlatego też pewnie, że chodzi o cudze brzydzi ona kiboli, o których niechlubnym udziale we wczorajszych demonstracjach pani Kempa nie chce się w ogóle wypowiadać a pan Brudziński mu przeczy. Teraz się ci, którzy za Starucha ręczyli czy traktowali pseudokibiców jako patriotyczną awangardę udają, że ich nie znają? Teraz się wstydzą ich energii i krzepy?
 
Tymczasem się w Sejmie znowu skompromitował poseł Suski. Niedawno próbował brylować facecją o zoofilii. Wczoraj znowu mu się dowcip przed mikrofonami wyrwał. O murzynku, który głosuje razem z PO. Ujawnił w ten sposób pisowski ideolog swoje rzeczywiste pojmowanie konstytucyjnej zasady o równym traktowaniu ludzi niezależnie od rasy, religii czy narodowości. Jego wyczyn zupełnie nie wzruszył czarnoskórego posła, którego dotyczył ale jako demonstracja swoistego poczucia wyższości był znacznie bardziej gorszący od głupiego dowcipu o lesbijkach, który spowodował wykluczenie w ubiegłej kadencji posła Platformy z partii. Ciekawe jak się tym razem rzecz skończy. Koledzy posła Suskiego nie wydają się specjalnie skłonni do stawania po jego stronie. Lewicować jakby zaczynają.
 
To coraz powszechniejsze bo Bolesław Piecha z PiS i Marek Balt z SLD solidarnie wystąpili z krytyką ustawy refundacyjnej, która już teraz rzekomo spowodowała wzrost cen leków. Ogromnie się pospieszyli bo przepis obowiązuje dopiero kilka tygodni i na razie wyłącznie oni zaobserwowali opisywane przez siebie zjawisko. “Tylko idiota mógł coś takiego wymyślić” grzmiał dzielny lewicowiec konkurując tu w tak pojmowanej sile argumentów z najlepszymi pisowskimi pałkarzami z 2006 roku. Źle się dzieje w Sojuszu, skoro takimi środkami się stara o popularność. Szczególnie w tandemie z posłem Piechą. Tym bardziej, że wespół zamierzają Bartosza Arłukowicza pozbawić ministerium, tak jak kiedyś panią Kopacz. Przecież Marek Balicki, równie gorliwie z Piechą współpracujący w czasie batalii o zakup leków przeciwko nieistniejącej pandemii jest już poza sejmem. 
 
Niemniej obaj panowie są chyba prekursorami wspólnej akcji bezbożnej i pobożnej lewicy. Z jednej strony w domenie ochrony zdrowia, z drugiej Internetu. Jak się tylko obie partie dogadają w sprawie kiboli  będą mogli zaproponować antyaktowcom reprezentowanie ich ruchu. Założą im komitety, ustawią przed mikrofonami a i może obiecają im jakieś popaprotkowe miejsca na swoich listach wyborczych. Bo oba przecież ugrupowania w ostatnich wyborach zgodnie promowały kobiety, które ich zwolennicy mogli do Sejmu wybierać. Nie wybrali. Ale tym razem może im zapewnią babcie w organizacyjnych berecikach wespół z betonowymi weteranami czynów partyjnych owocny start. W paprotki. Maliny, przepraszam.
 
Bo jak “diabeł nie może to babę pośle” albo kiboli czy internautów po… piwo? Czy jakoś tak.